aktualizowano: 2019-03-09 15:55 Odsłon: 48

Serce (p)oddane Bogu

„Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro…” (Łk 6, 45a)

VIII Niedziela zwykła

Ewangelia VIII Niedzieli zwykłej jest kontynuacją mowy Jezusa, którą wygłosił na równinie po wyborze Dwunastu (Łk 6, 39-45). Słuchaczami Jezusa byli nie tylko apostołowie, ale i licznie zgromadzone tłumy, którym Pan mówił o miłości nieprzyjaciół i wzywał do bycia jak Bóg.

Jezus w dalszym ciągu prowadzi swoich słuchaczy drogą miłosierdzia. Pragnie, aby każdy zrozumiał, czym jest miłosierdzie i jak decydującą rolę odegra w godzinie sądu. Nakaz czynienia miłosierdzia (Łk 6, 36) streszcza całą wcześniejszą wypowiedź Jezusa o miłosierdziu i ukazuje je jako jedyną drogę zbawienia. W związku z tym, że człowiek ma tendencję do subiektywnej interpretacji prawdy i szukania własnych korzyści, żeby nie było przeinaczeń, Pan Jezus wezwanie do miłosierdzia potwierdza teraz serią przypowieści, stosując metodę analogii. Kto nie trzyma się wiernie słowa Bożego i naucza inaczej, krytykując złe czyny innych, a nie dostrzega swoich złych uczynków, ten jest obłudnikiem. Kto tak postępuje, oddala się od Boga i nie może stawać się dzieckiem Najwyższego. Kto swoją własną filozofię zbawienia stawia wyżej od Ewangelii, wynosi się nad Boga. Pod żadnym pretekstem nie można „manipulować” przy słowie Bożym. Nie wolno też obniżać wymagań, jakie stawia Jezus – Nauczyciel swoim słuchaczom. Kto stosuje Ewangelię w wersji łatwej, lekkiej i przyjemnej, prowadzi innych na zatracenie i sam siebie skazuje na utratę zbawienia. Kto tak postępuje zagubił całkowicie „przykazanie” bycia miłosiernym. Bo to właśnie miłość miłosierna jest najwyższym dobrem, jakim trzeba się kierować w życiu. To miłosierdzie uniemożliwia szkodliwe działanie, głupotę i zarozumialstwo w krytykowaniu innych osób, a pozwala krytycznie patrzeć na siebie, aby poznać swoje własne zło i wciąż mizerną  postawę własnego miłosierdzia. Kto mocno trzyma się drogi miłosierdzia, prawdziwie staje się jak jego Nauczyciel, gromadząc w skarbcu swego serca dobro, którym może obdarowywać innych. Kto patrzy sercem (lituje się), wybawia od zła i stwarza dobro. Jakże miła jest taka postawa Bogu! Ale u podstaw takiego działania leży przyjęcie prawdy o sobie, uznanie swojego złego serca i ubóstwa swego miłosierdzia. Kto to zrozumie, bez obaw powierzy swoje chore serce jedynemu lekarzowi, zdolnemu uleczyć go z tej śmiertelnej choroby – Jezusowi. Trzeba pozwolić, aby On napełnił je swoją łaską. Oddanie swego serca Chrystusowi to pierwszy krok w stawaniu się miłosiernym na wzór naszego Ojca w niebie. Trzeba więc w świetle Ewangelii, która wzywa mnie do rozeznawania stanu mego serca, zastanowić się nad diagnozą i nie zwlekać w wyborze drogi leczenia.

Idźmy z radością drogą nawrócenia wiedząc, że trud nasz nie pozostaje daremny w Panu (zob. 1 Kor 15, 58).

Marek Stankiewicz

aktualizowano: 2019-03-09 15:55
cofnij drukuj do góry
Wszystkich rekordów: