Ogłoszenia

Najlepsza modlitwa to ta, która zawiera najwięcej miłości.” bł. Karol de Foucauld
czytaj więcej »

Aktualności

aktualizowano: 2019-08-17 10:41 Odsłon: 43

W drodze do królestwa Bożego, czyli „przelew” na konto w banku Ojca niebieskiego

„Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo” (Łk 12, 32)

XIX Niedziela Zwykła

Cytowane na wstępie zdanie jest początkiem dłuższego fragmentu Ewangelii, którą dziś słyszymy podczas liturgii słowa. Ukazany jest dar Ojca i droga do wejścia w jego posiadanie (Łk 12, 32-48). Można powiedzieć, że  Jezus proponuje nam dziś wyprawę życia, aby posiąść prawdziwy skarb. Najpierw zachęca nas do sprzedania majątku, przekazania na jałmużnę pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży dóbr doczesnych i życia w gotowości na Jego przyjście. Widać wyraźnie, że Jezus to radykał nie z tej ziemi! Ale to wcale nie znaczy, że mamy żyć w biedzie, spędzając czas na żebraniu o kawałek chleba. Mamy prawo, wszyscy bez wyjątku, do godnego życia i obowiązek troszczenia się o swoje rodziny. Trzeba jednak patrzeć na życie doczesne w perspektywie wieczności, stawiając sobie pytania: Po co żyję?, Jak żyję?, Dokąd zmierzam?”

Jesteśmy powołani do królestwa Ojca, które jest Jego darem dla nas wszystkich, bez wyjątku! Jest to dar bezcenny i żeby go posiąść, trzeba żyć według kryteriów jakie wskazuje Ewangelia. Stąd też konieczność roztropnego korzystania z dóbr doczesnych, które powinny nam służyć właśnie jako narzędzie do osiągnięcia dóbr wiecznych. Na tym właśnie polega gromadzenie sobie skarbów w niebie. Każdy dobry czyn podjęty z miłości, to taki „przelew” na konto w banku Ojca niebieskiego.

I to jest pożądane i konieczne, bo serce człowieka podąży za skarbem, którego pragnie. Trzeba więc dobrze rozeznać, najlepiej w świetle słowa Bożego, co jest dziś pragnieniem mego serca? Bogactwo i pieniądze same w sobie nie są czymś złym, ale wykorzystywanie ich w sposób bezmyślny i egoistyczny może zupełnie przysłonić prawdziwy sens życia człowieka i doprowadzić do utraty życia wiecznego. Dlatego Pan ostrzega i wzywa do czujności oraz trwania w gotowości na Jego przyjście. Życie chrześcijanina ma być gromadzeniem niezniszczalnych skarbów (m.in. przez jałmużnę, świadczenie miłosierdzia) w niebie i oczekiwaniem paruzji tak, jakby Jezus miał przyjść już za chwilę. Mamy być podobni do ludzi oczekujących powrotu swego pana z uczty weselnej, aby gdy tylko zakołacze, zaraz mu otworzyć. Już nie będzie czasu na refleksję nad swoim życiem, na zadośćuczynienie za grzechy, na podjęcie pokuty. To będzie finał życiowego maratonu i rozdanie nagród! Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających – mówi Jezus. On sam będzie im usługiwał (w. 37)! Obraz, jaki Chrystus przedstawia, jest zupełnie nieprawdopodobny, nie do przyjęcia w realiach ówczesnych stosunków społecznych. To obraz nie z tej ziemi, który stanowi alegorię mówiącą o wiecznym zbawieniu, które było przedstawiane zazwyczaj w obrazie uczty lub uroczystego przyjęcia. Opowiadając tę przypowieść Jezus chce powiedzieć słuchaczom, że zawsze trzeba być gotowym na sąd, aby się zbawić. Nikt bowiem nie wie, kiedy Pan przyjdzie. Czuwajcie więc, mówi. Ale czuwanie nie oznacza bezczynności lecz życie Ewangelią, naśladowanie drogi naszego Pana, który dla nas stał się ubogim, by nas swoim ubóstwem ubogacić.

Jesteśmy w drodze i znamy ten dukt, którym mamy kroczyć. Od pragnień serca zależy czy wytrwamy, czy powrócimy do domu Ojca, bo jakie pragnienia, taka nagroda.

Marek Stankiewicz

 

aktualizowano: 2019-08-17 10:41
Wszystkich rekordów:
Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Stanisława BM w Szczecinie
ul. Kolorowych Domów 2, 70-781 Szczecin, tel. , fax.
2013 © Wszelkie prawa zastrzeżone