aktualizowano: ponad 2 tygodnie temu, 2017-11-25 Odsłon: 41

Wykorzystać talenty!

„Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności i odjechał” (Mt 25, 15)

XXXIII Niedziela Zwykła

Na dzisiejszą niedzielę Kościół podaje do rozważania fragment Ewangelii, który zawiera przypowieść o talentach (Mt 25, 14-30). W czasach Jezusa słowo „talent” było terminem finansowym. Dziś rozumiemy je jako dar, uzdolnienie człowieka. Chrystus opowiada swoim słuchaczom pewną historię o człowieku, który przed swoim udaniem się w podróż obdarował swoje sługi talentami, każdemu według jego zdolności z nadzieją, że te pieniądze w ich rękach przyniosą zysk mimo jego nieobecności. Z pełnym zaufaniem powierzył im swój majątek. I rzeczywiście, pierwszy i drugi sługa zyskali drugie tyle co otrzymali, ale trzeci nie uczynił nic aby pieniądze powierzone jego pieczy przyniosły zysk. Wszyscy trzej, adekwatnie do wysiłku i zaangażowania w służbie swego pana, po jego powrocie otrzymali stosowną nagrodę. Zostawmy teraz znaczenie literalne, dosłowne tej przypowieści i pójdźmy dalej, w głąb, szukając jej duchowego znaczenia i zrozumienia. To my, chrześcijanie jesteśmy owymi sługami, którym Pan Jezus powierzył swój majątek aby go pomnażać, aż do Jego powtórnego przyjścia. Tym majątkiem, który został nam przekazany jest miłość Ojca, która jest życiem Jezusa. Chrystus odchodząc do Ojca nie pozostawił nas sierotami, ale dał nam swego Ducha, byśmy odtąd żyli dla Boga i dla braci, stosując jako naczelną zasadę swego życia tę właśnie miłość. W sakramencie chrztu świętego zostaliśmy obdarowani pełnią darów, aby stawać się na wzór Syna. Dary, które Bóg w nas „zainwestował”, mają owocować w nas dla rozwoju Jego królestwa. One nie są dla nas, dla naszej prywatnej korzyści, ale do „puszczenia w obieg” i „zyskiwania”. Kto sieje miłość, ten zbiera życie wieczne. Przez tę przypowieść Pan Jezus budzi nas i wzywa do osiągnięcia duchowego zysku, polegającego na byciu darem dla braci i czynieniu miłosierdzia. Pragnie otworzyć nie tylko nasze oczy, ale i nasze serca, abyśmy służyli. Jako człowiek prawdziwie spełnia się ten, kto daje siebie drugiemu człowiekowi bez żadnych uprzedzeń. Miłość rozdawana w nadmiarze pomnaża się i jest jej coraz więcej pośród nas. Na tym polega dobre wykorzystanie talentów, które otrzymaliśmy od Pana. Ja sam i wszystko co otrzymałem dla królestwa Bożego! To jest priorytet sługi, któremu Jezus zaufał i tak sowicie obdarował.

Nieważne ile talentów otrzymaliśmy, ale ważne żebyśmy je pomnażali. Nawet małe gesty miłości okazywane bliźniemu uświęcają darczyńcę, powodują wzrastanie nas jako dzieci Bożych.

Za sprawą miłości tak się dzieje w chrześcijaństwie, że ten kto „trwoni” ten dar, jeszcze więcej zyskuje. Spójrzmy na Chrystusa ukrzyżowanego, który dał swoje życie na ofiarę i został wywyższony przez Ojca ponad wszystko (zob. Flp 2, 8-11). Trzeba dawać siebie z nadzieją na zyskanie życia wiecznego. Talenty złożone w banku Ojca niebieskiego zawsze są pewną lokatą: „Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą ubitą, utrzęsioną i wypełnioną ponad brzegi wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taka miarą, jaką wy mierzycie” (Łk 6, 38).

Trzeba więc koniecznie rozpakować dar chrzcielny i czynić miłość póki żyjemy. Kto nie zainwestuje swego talentu otrzymanego od Pana, straci go! Współpraca z łaską Bożą, której źródłem są sakramenty święte, jest koniecznym warunkiem aby wejść do radości Pana. Trzeba pamiętać, że to nie Bóg dokona nad nami sądu w dniu ostatecznym, tylko każdy z nas tu i teraz.

Marek Stankiewicz

aktualizowano: ponad 2 tygodnie temu, 2017-11-25
cofnij drukuj do góry
Wszystkich rekordów: