aktualizowano: 2022-07-02 10:24 Odsłon: 154

Powołanie do misji

„Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda nie nadaje się do królestwa Bożego” (Łk 9, 62)

 

XIII Niedziela Zwykła

Zbawcze dzieło Jezusa zaczyna wchodzić w decydujące fazę. Jest On już w drodze do Jerozolimy, aby tam, przez mękę i śmierć krzyżową, przejść do Ojca wyzwalając nas z grzechów. I w świetle tego wydarzenia paschalnego Jezusa, Ewangelista opisuje wymagania jakie Chrystus stawia tym, którzy decydują się pójść za Nim (Łk 9, 51-62). Jezus stawia wymagania wyższe aniżeli prorok Eliasz powołanemu Elizeuszowi (zob. I czytanie). Chrystus nie ukrywa niczego, a Jego słowa są twarde i jednoznaczne. Mówi o wyrzeczeniu się wszystkiego, o porzucenie tego świata, aby w pełni odpowiedzieć na Jego dar, którym jest powołanie do misji apostolskiej. Kiedy rozważamy tajemnicę Jezusa, Mesjasza Bożego, Jego ziemską drogę, dostrzegamy w Jego postępowaniu jedno dominujące pragnienie - wypełnić wolę Tego, który Go posłał na świat z misją zbawienia rodzaju ludzkiego.

„Gorliwość o dom twój pochłania Mnie” (J 2, 17) – te słowa stanowiły niejako motto Chrystusowej misji. Jego determinacja w realizowaniu Bożego planu zbawienia wypływała z miłości do Ojca. I podobną perspektywę życia ukazuje Chrystus tym trzem anonimowym mężczyznom z dzisiejszej Ewangelii, którzy zdecydowali się odpowiedzieć na dar powołania: ubóstwo, porzucenie wszystkiego i konsekwentna realizacja woli Mistrza. Jezus domaga się absolutnego pierwszeństwa dla siebie w sercu powołanych, aby mogli poświęcić się totalnie dla sprawy królestwa Bożego. Chrystus nie jest despotą, ale objawia czym jest autentyczna miłość. Pan Jezus nie zniewala człowieka, ale go wyzwala przez dar miłości, z której rodzi się powołanie do konkretnej osoby. Ten misyjny nakaz stanowi absolutny priorytet. Słowa z modlitwy Pańskiej: Przyjdź królestwo Twoje każdy powołany ma realizować z całego serca swego, z całej duszy i ze wszystkich sił swoich. Ma być cały i zawsze dla Chrystusa, zgodnie z wymaganiem jakie stawia Jego miłość. W  życiu powołanego ma dominować ewangeliczny radykalizm i miłość do krzyża. Z całą pewnością odpowiedź na powołanie stanowi dla grzesznego człowieka ogromne wyzwanie. Św. Jan Paweł II tak pisze w encyklice Veritatis Splendor: „Wezwanie Jezusa do naśladowania Go wiązało się z wymogami, które przekraczają ludzkie pragnienia i siły; człowiek nie potrafi o własnych siłach naśladować i przeżywać miłości Chrystusa. Staje się zdolny do takiej miłości jedynie mocą udzielonego mu daru. Pan Jezus, tak jak przyjmuje miłość swego Ojca, podobnie sam udziela jej darmo uczniom: „Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej” (J 15, 9). Darem Chrystusa jest Jego Duch, którego pierwszy „owoc” (por. Ga 5, 22) to miłość. Św. Augustyn zapytuje: „Czy to miłość sprawia, że przestrzegamy przykazań, czy raczej ich przestrzeganie rodzi miłość?” I odpowiada: „Któż może mieć wątpliwości, że to miłość poprzedza zachowywanie przykazań? Kto bowiem nie miłuje, pozbawiony jest motywacji dla ich przestrzegania”.

Odpowiedź na realizację powołania jakiej udziela nam św. Papież jest jasna i konkretna. Tylko mocą miłości, która rozlana jest w naszych sercach przez Ducha Świętego jesteśmy w stanie wypełnić wolę Bożą dając ciała swoje na ofiarę żywą, świętą i Bogu przyjemną (Rz 12,1). Powołanie, o którym dziś słyszymy, dotyczy nie tylko osób duchownych, ale wszystkich członków Kościoła. Na mocy sakramentu chrztu św. jesteśmy powołani do pełnienia misji prorockiej, kapłańskiej i królewskiej. Tylko obowiązki stanu stanowią pewną różnicę w realizowaniu naszej drogi. Drogi są różne, ale cel jeden – zbawienie moje i brata. Orka była w Palestynie bardzo trudną pracą ze względu na rodzaj gleby, często kamienistej, i dlatego wymagała skupienia i dużego wysiłku, żeby ją dobrze wykonać. Póki żyjemy orajmy nasze życie pługiem miłości, aby przyniosło ono obfite plony.

Marek Stankiewicz

 

aktualizowano: 2022-07-02 10:24
cofnij drukuj do góry
Wszystkich rekordów: