Apokalipsa św. Jana (c.d.)
20 Unicestwienie zła; obalenie Szatana; sąd ostateczny
Interpretacja tego rozdziału – w którym jest jedyna wzmianka o „tysiącu latach” – jest bardzo dyskusyjna. Zaczniemy jednak od tego, co jest dla nas zrozumiałe. Jan widzi Szatana pod ścisłą kontrolą Boga (1-3); widzi dusze męczenników – ale nie wszystkich chrześcijan (co jest ważne dla prześladowanego wczesnego Kościoła) – którzy ożyli, aby królować z Chrystusem przez tysiąc lat (4-6). Pod koniec tego okresu zmasowane siły zła atakują lud Boży, ale zostają zupełnie zniszczone razem z Szatanem i jego stronnikami (7-10). Następuje powszechne zmartwychwstanie, każdy staje przed Bogiem i jest sądzony według swoich czynów. Werdyktem jest życie albo śmierć, a dla tych, którzy mają żyć, nie będzie już śmierci (11-15). Jeżeli chodzi o szczegóły, trzeba zachować ostrożność. Takie same zasady interpretacji mają zastosowanie zarówno tutaj, jak i w całej księdze. Pytanie o położenie królestwa czy o chronologię wydarzeń świadczy o niezrozumieniu ducha księgi. Idea ziemskiego tysiącletniego królestwa należy do Starego, a nie Nowego Testamentu. „Tysiąc lat” może oznaczać po prostu królowanie świętych w niebie. Piotr mówi o „nowym niebie i nowej ziemi”. Jan też nie precyzuje żadnego położenia (w innym miejscu w Apokalipsie „trony”, 4, są w niebie) ani nie daje wskazówek chronologicznych i nie odnosi całego opisu do powrotu Chrystusa.
Tysiąc lat (2): liczba symboliczna, jak wiele innych w Apokalipsie. Tysiąc lat wystarczy, żeby potwierdziła się cała władza Boga nad Szatanem i żeby w obfitości zrekompensować cierpienia męczenników.
Miasto umiłowane (9): wspólnota ludu Bożego w przeciwieństwie do „wielkiego miasta” – Babilonu.
(„Przewodnik po Biblii”, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1997 r.)