Ogłoszenia

Dzisiejsza niedziela nazywana jest Niedzielą Gaudete, czyli Radości. Dni od 17-24 XII przeżywamy w liturgii jako bezpośrednie przygotowanie do Narodzenia Pańskiego. Roraty codziennie o godz. 6.00 dla dorosłych i młodzieży; a od poniedziałku do piątku o  godz. 17.00 dla dzieci.  Rano godz. 5.30 – śpiewamy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP. Msza św. wieczorna adwentowa  o godz. 18.00.

czytaj więcej »

Polskie Kresy

ost. aktualizacja: 2016-10-29 19:02 Odsłon: 1096

TAM GDZIE KIEDYŚ BYŁA POLSKA

Pielgrzymka na Kresy

Kierunek Brześć

W dniach od 12 do 16 września 2016 r. odbyliśmy pielgrzymkę na Białoruś. Ojcem duchowym pielgrzymki był ks. prałat Aleksander Ziejewski, przewodnikiem po Białorusi Antoni Astapowicz, a głównym organizatorem i duszą całego przedsięwzięcia był Antoni Andrzej Askaldowicz, którego rodzinne korzenie sięgają Białorusi. W pielgrzymce wzięło udział 20 osób, w większości z naszej, szczecińskiej diecezji, ale także z Poznania i z Wrocławia. Głównym jej celem był udział w uroczystościach konsekracji kościoła pw. św. Józefa w Brześciu nad Bugiem – drugiego katolickiego w tym liczącym ok. 340 tys. mieszkańców mieście, gdzie odsetek katolików kształtuje się na poziomie 10%, a przeważająca większość to wyznawcy prawosławia, przez co sprawowanie katolickich praktyk religijnych było do tej pory znacznie utrudnione.

Wielka determinacja proboszcza ks. prałata Antoniego Heja (proboszcza parafii – przyp. red.) przyczyniła się do tego, że po 12 latach budowa kościoła została zakończona. Fundusze - najważniejsza sprawa takiego przedsięwzięcia, pochodziły z ofiar wiernych, a także z dużej pomocy zaprzyjaźnionych polskich diecezji i parafii, dokąd ks. A. Hej pielgrzymował i przybliżał nam, Polakom, sytuację Kościoła katolickiego na Białorusi, w tym zamieszkujących tam Rodaków. Ksiądz Antoni bywał także kilkakrotnie w naszej diecezji szczecińsko-kamieńskiej, spotykając się wszędzie z życzliwym przyjęciem. Jako członek parafii  pw. św. Stanisława BM na osiedlu Bukowym w Szczecinie, jestem dumny z odwiedzin ks. Heja w naszym kościele i tym, że nasi parafianie także mają swój skromny udział w budowie świątyni na Wschodzie. W naszym kościele była też zorganizowana wystawa zdjęć z budowy kościoła w Brześciu. Do pozyskania środków na jego budowę służyła także promocja w naszej diecezji (w tym i w naszej parafii) tomików poezji śp. ks. Włodzimierza Mozolewskiego, z której całkowity dochód został przeznaczony na ową inwestycję. Była ona przygotowana i przeprowadzona dzięki bezpośredniemu wielkiemu zaangażowaniu Antoniego A. Askaldowicza, autora i patrona idei pomocy zawartej w haśle: „Wspólnota – wspólnocie”, a także wydawcy wspomnianych zbiorów wierszy. To może nieco przydługie odejście od tematu pielgrzymki ma na celu uświadomienie skali trudności, jakie musiał pokonywać ks. proboszcz A. Hej przy budowie kościoła za naszą wschodnią granicą. Dlatego też dzień 13 września 2016 r. to także jego wielkie święto, takie ziemskie zwieńczenie jego uporu, konsekwencji i ciężkiej pracy.

 

Konsekracja

O godzinie 18.00 rozpoczęła się Msza św. w czasie której nastąpiła konsekracja wypełnionej po brzegi świątyni. Mszy przewodniczył ks. abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mochylewski, w koncelebrze z ks. bp. pińskim - Antonim Dziemianko i ks. bp. pomocniczym -  Kazimierzem. W asyście uczestniczył także przybyły wraz z nami ks. prałat Aleksander Ziejewski. W procesji z darami miałem zaszczyt uczestniczyć razem z p. Bolesławem i p. Janem w przekazaniu dla nowego kościoła relikwii św. Andrzeja Boboli, jako daru od pielgrzymów.

Warto zaznaczyć, że w uroczystości konsekracji kościoła uczestniczył prezydent miasta Brześcia, który w ciepłych słowach podziękował i wyraził wielkie uznanie dla ks. Antoniego Heja za jego wielkie dzieło. W darze przekazał dla kościoła dywan do prezbiterium, a także zaznaczył, że są już gotowe lub w trakcie przygotowania trzy następne pozwolenia na budowę kościołów katolickich. Należy dodać, że w ciągu ostatnich 25 lat w Brześciu zbudowano 10 cerkwi, a tylko jeden kościół katolicki. Na mnie szczególne wrażenie wywołała radość, jaka emanowała z twarzy wiernych, i to zarówno przed Mszą św., w jej trakcie jak i po, kiedy spotkaliśmy się w podziemiach budowli na uroczystym, choć skromnym poczęstunku.

To był centralny punkt naszej pielgrzymki, a w dalszym jej przebiegu dominowały zarówno elementy religijne jak
i turystyczno-patriotyczne.

 

Twierdza

Tego samego dnia przed konsekracją zwiedzaliśmy twierdzę brzeską, tak ważną dla naszej tradycji historycznej. Budowę twierdzy w jej obecnym kształcie rozpoczęto w 1831 r., a zakończono w  roku 1840, chociaż ślady twierdzy  sięgają 1380 r. To tutaj, w białym pałacu, podpisano pokój brzeski po zakończeniu I wojny światowej. Sam Brześć sprawia wrażenie miasta zadbanego i czystego, o szerokich, dwupasmowych, dwukierunkowych arteriach komunikacyjnych, w którym buduje się bardzo dużo, w tym wiele osiedli mieszkaniowych.

 

Pińsk

Również tego dnia pojechaliśmy do Pińska, gdzie nocowaliśmy w kurii biskupiej. Następnego dnia odbyliśmy 1.5 godzinny rejs po Pinie i Prypeci. Pińsk powstał w XI w., a w XVI otrzymał prawa miejskie na prawie magdeburskim. W 1793 r., po II rozbiorze Polski, wszedł w skład Rosji. Stanowił centralny punkt administracyjny i gospodarczy. W tutejszej katedrze spoczywa ks. kardynał Kazimierz Świątek, a także pierwszy biskup piński - Zygmunt Łoziński, który  zmarł w 1932 r. w opinii świętości. Pińsk liczy dziś około 135 tys. mieszkańców. Po II wojnie światowej ZSRR zniszczył wiele kościołów katolickich, i to jeszcze w latach 60. XX w. Z miastem tym, w którym szczególnie odczuwa się ducha polskości, związanych jest wielu Polaków, np. bp Zygmunt Łoziński, Eliza Orzeszkowa, Ryszard Kapuściński, Tadeusz Rejtan, Tadeusz Kościuszko.

Łagiszyn

Następnym etapem pielgrzymki był Łagiszyn, gdzie znajduje się sanktuarium Matki Bożej Królowej Polesia. Pierwsze dokumenty o powstaniu kościoła sięgają 1640 r., a dotyczące historii obrazu Matki Boskiej Poleskiej - okresu najazdu szwedzkiego. Początkowo był kościół drewniany, który jednak spłonął doszczętnie, a ocalał z pożaru jedynie obraz Matki Boskiej, od tego momentu nazwany cudownym. Historię obrazu przedstawia ostatni fragment mojej relacji. W 1995 r. obraz został ukoronowany koronami papieskimi przez Jana Pawła II i znajduje się w kościele w łagiszyńskim sanktuarium, którego kustoszem jest ks. Tadeusz Szeszko, bardzo znany w Białorusi z innego powodu. Jako pierwszy zorganizował w tym kraju Dom Pomocy Społecznej dla ludzi starszych. 

Standard i wyposażenie tego przybytku robi duże wrażenie - nie do uwierzenia dla tych, którzy tego nie zobaczą. Pokoje jednoosobowe z łazienkami, z pełnym węzłem sanitarnym, sale ogólne z TV, dużo zieleni. To u ks. Tadeusza odbyło się spotkanie około 130 naczelników wydziałów socjalnych z całej Białorusi, którzy przyjechali tutaj po naukę, jak organizować domy opieki dla osób starszych.

Baranowicze

Tego dnia wieczorem uczestniczyliśmy w Baranowiczach,  w parafii Podwyższenia Krzyża, w Mszy św. odpustowej. Była to niezwykła uroczystość. Kościół „pękał w szwach”. Mszę sprawował ks. bp A. Dziemianko, oprawę muzyczną zapewnił chór z Instytutu Kultury Polskiej, który po Eucharystii koncertował jeszcze specjalnie dla nas, śpiewając pieśni polskie, białoruskie i rosyjskie. Po liturgicznych uroczystościach na jej uczestników czekały przed kościołem ławy z poczęstunkiem. I ta radość - uśmiechy bijące z twarzy spotkanych tam ludzi… Ogromne przeżycie religijne.

Nieśwież

Kolejny dzień to głównie przeżycia historyczno-patriotyczne. Zwiedzanie Nieświeża - miasta legendy, szczególnego dla naszej wspólnej historii. To tutaj mieściła się główna siedziba Radziwiłłów. W kościele pw. Bożego Ciała znajdują się grobowce rodzinne wielu członków tego arystokratycznego rodu. Nie wiem dokładnie ile, ale sam naliczyłem ich kilkadziesiąt. Pałac Radziwiłłów, obecnie odbudowany, utrzymany jest w bardzo dobrym stanie. To taka „perełka” naszej historii. Wrażenie niesamowite. Nie myślałem, że to aż tak wspaniała i okazała budowla, która sama w sobie zawiera tyle historii Polski. Budowę pałacu rozpoczął w 1582 r. marszałek wielki litewski książę Mikołaj Krzysztof Radziwiłł (Sierotka). Wielokrotnie niszczony i odbudowywany, teraz wciąż prezentuje się okazale. Największe zniszczenia, niemal doszczętne, nastąpiły podczas najazdu szwedzkiego. Pozycja Radziwiłłów w Europie była bardzo silna - na równi z monarchami innych mocarstw europejskich.  Poznałem na nowo kawał historii Polski, dotychczas mi nieznany.

 

Nowogródek

Nowogródek i muzeum Mickiewicza. W tym domu mieszkał nasz poeta. Mówiąc dokładniej, w tym miejscu stał dom w którym mieszkał. Dzisiejsza budowla stanowi jego rekonstrukcję, łącznie z wyposażeniem i meblami z tamtego okresu. Podobno oryginalny jest tylko kufer, wierny towarzysz podróży Mickiewicza po świecie. W pobliżu jezioro Świteź i Zaosie, miejsce urodzenia Mickiewicza. Ten dom to także pełna rekonstrukcja, gdyż Rosjanie oryginalny zniszczyli całkowicie.

Mereczowszczyzna

Ostatni dzień to Mereczowszczyzna, miejsce urodzenia i zamieszkania Tadeusza Kościuszki. Także tej rodzinnej budowli przyszłego Najwyższego Naczelnika Siły Zbrojnej Narodowej nie oszczędzili Rosjanie, więc obecny domek to również pełna jego rekonstrukcja.

Powrót

I to już koniec. Kierunek Brześć nad Bugiem, gdzie na przejściu granicznym przypomnieliśmy sobie, jak to u nas dawniej bywało. Jak to się szybko zapomina.

Dalej kierunek Szczecin, przez Warszawę. W Szczecinie pod bazyliką św. Jana Chrzciciela byliśmy o godz. 5.00 w sobotę, 17 września. Dokładnie o tej samej godzinie, o której wyjeżdżaliśmy ze Szczecina w poniedziałek 12 września.

 

Podsumowanie pielgrzymki i najważniejsze spostrzeżenia

1. Głównym celem naszej pielgrzymki była obecność na uroczystości konsekracji kościoła pw. św. Józefa w Brześciu nad Bugiem.

2. Duża dawka wiedzy historycznej i obudzenie uczuć patriotycznych. Tutaj przecież była kiedyś Polska. Tam żyli nasi ojcowie. Ks. abp Kamiński powiedział kiedyś: „Tam, na Kresach, bije serce Polski”. Nie wszyscy to jednakowo zrozumieli. Przyjęli to do wiadomości z powątpiewaniem. Ale dzisiaj, po tej pielgrzymce, mogę potwierdzić, że według mnie abp Kamiński miał rację. Żeby to jednak w pełni zrozumieć, trzeba tam po prostu pojechać.

3.Zupełna zmiana oceny Białorusi, jako kraju, i Białorusinów, jako jego obywateli. Według przekazów medialnych państwo to jawiło się jako kraj zacofany, biedny, o poziomie technicznym z lat co najmniej 20. lub 30. ubiegłego wieku. Tymczasem okazało się (oczywiście w mojej ocenie), że to kraj dorównujący standardom europejskim pod względem gospodarczym. Nie mówię tu o sprawach politycznych, bo ich po prostu nie znam. Dziś to jeden wielki plac budowy. Szczególnie Brześć. Główne drogi dwupasmowe, dwukierunkowe. Te boczne, którymi również podróżowaliśmy, nie ustępują naszym. Supermarkety takie, jak u nas. Niczym się nie różnią. Na polach zboża skoszone, ziemia podorana, na polach widać kombajny i traktory. Oczywiście na drodze spotykaliśmy wioski z domami z dawnego okresu, z drewna i kryte głównie eternitem, ale nowe budowane są według standardów europejskich, tj. z cegły i kryte dachówką.

4. Ogólne wrażenia z pielgrzymki są bardzo dobre. Do tego dochodzi wspaniała atmosfera towarzysząca jej uczestnikom: radość, uśmiech i życzliwość.

5. I ostatni punkt, ostatnie zdanie. Wszystko to było możliwe dzięki niezwykłej wytrwałości, determinacji i pracy pana  Antoniego Andrzeja Askaldowicza i życzliwości ks. prałata Aleksandra Ziejewskiego. Bez tego duetu tej pielgrzymki by nie było.

 

Skończyła się piękna, religijno-patriotyczna przygoda. Poznaliśmy wiele miejsc, o których słyszeliśmy, ale często podawanych z nieżyczliwych źródeł. Św. Augustyn powiedział: „Świat jest książką, a ci, którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę”. W tym przypadku chodzi o przekazanie pamięci o Kresach. Wydaje mi się, ale to moja własna ocena, że nie zrozumiemy się jako Polacy, jeżeli nie będziemy wiedzieli, czym były dla nas Kresy.

 

O swoich przeżyciach z pielgrzymich szlaków wschodnich, tych ogólnych, jak i tych bardziej osobistych, opowiedział

Amadeusz Szejba

 

Historia cudownego obrazu Matki Bożej, Królowej Polesia

Historia obrazu Matki Bożej Poleskiej sięga okresu najazdu szwedzkiego w drugiej połowie XVII w.
W czasie „potopu szwedzkiego”, dowódca wojsk szwedzkich znalazł kwaterę w domu państwa Maruszewskich (okolice Łagiszyna - Pińska). W nocy otrzymał pilny komunikat, aby opuścić niezwłocznie tereny stacjonowania, z uwagi na nadciągającą kontrofensywę wojsk polskich. Opuszczając w pospiechu dom, zostawił w korytarzu rulon, który okazał się obrazem Matki Boskiej. Nieznane są okoliczności wejścia w jego posiadania przez owego dowódcę. Obraz ten umieszczono w drewnianym kościele i tam oddawano mu cześć. Po całkowitym pożarze kościoła (niestety nie wiem, w którym roku), ocalał jedynie obraz Matki Boskiej. Wtedy uwierzono, że ma on cudowne właściwości. I powstał wówczas problem: obraz pozostał, a nie było już kościoła. Na skutek porozumienia i ugody z prawosławnymi wyznawcami, obraz umieszczono tymczasowo w cerkwi i tam oddawali mu cześć zarówno katolicy, jak i prawosławni.

Po pewnym czasie katolicy zaczęli się dopominać o zwrot obrazu, lecz prawosławni nie byli skłonni go oddać. „Jak będziecie mieli kościół, to go oddamy, jeśli nie, będzie u nas”. Oczywiście katolicy chcieli budować swój kościół i rozpoczęli starania o zakup działki. W tamtych czasach było to jednak prawie niemożliwe. Prawosławni dobrze o tym wiedzieli.

Po wieloletnich procesach sądowych, w 1905 r., udało się za przyczyną wyroku sądu nabyć skrawek ziemi pod budowę świątyni. Ale jednocześnie zakazano sprzedaży cegieł na jego budowę. Zbudowano zatem cegielnię i cegłę wypalano systemem gospodarczym. I tak wybudowano kościół według projektu prof. Dzięgońskiego w przeciągu 4. lat. Wtedy zwrócono się do cerkwi o zwrot obrazu Poleskiej Matki, ale cerkiew dalej odmawiała jego zwrotu. Wobec tego postanowiono poszukać innego sposobu. Cerkiew była obserwowana cały czas przez katolików i pewnego razu ktoś – może kościelny, a może kto inny - zauważył, że jedno z wejść pozostało otwarte. Wszedł do cerkwi i po prostu wykradł obraz, starannie go ukrywając. Dopiero po wielu latach umieszczono go w nowym kościele.

W 1995 r. obraz ten został ukoronowany koronami papieskimi i nadano mu tytuł: MATKA BOSKA, KRÓLOWA POLESIA. I tak trwa do dnia dzisiejszego.

 

Przytoczoną historię cudownego obrazy Królowej Polesia barwnie zaprezentował pielgrzymce ze Szczecina proboszcz, i jednocześnie kustosz łagiszyńskiego sanktuarium, ks. Tadeusz Szeszko, w dniu 14 września 2016 r., a dla Państwa oraz wszystkich swoich bliskich spisał ją Amadeusz Szejba.

ost. aktualizacja: 2016-10-29 19:02
Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Stanisława BM w Szczecinie
ul. Kolorowych Domów 2, 70-781 Szczecin, tel. , fax.
2013 © Wszelkie prawa zastrzeżone