Ogłoszenia

W piątek na godz. 19.00
do salki pod plebanią zapraszamy młodzież chętną
współtworzyć duszpasterstwo młodzieży naszej parafii.

czytaj więcej »

Z życia rejonu

aktualizowano: 2018-05-29 19:33 Odsłon: 48

Centralna Oaza Matka - Krościenko 18-20.05.2018

Plany były inne…

Zaplanowaliśmy sobie, że w tym roku pojedziemy kontynuować formację na rekolekcjach Ruchu Światło-Życie. Zamierzenia były ambitne. Najpierw zimowe ORDR II (Oaza Rekolekcyjna Diakonii Rekolekcyjnej II stopnia), potem sesja o pilotowaniu i jeszcze „wisienka na tort” - czyli ORDR I. W trakcie jednak plany się troszkę pozmieniały, bowiem ORDR II nie odbyły się z braku uczestników, na sesję zgłosiliśmy co prawda chęć uczestniczenia, jednak umknęło nam gdzieś wysłanie karty rekolekcyjnej i zabrakło dla nas miejsc, zaś ORDR I odbywały się w terminie, w którym nie było szans na otrzymanie urlopu.

Pierwsze koty za płoty, zwykło się mówić. Planujemy dalej. Poprosiłem naszą parę diecezjalną, aby przydzielili nam jakieś rekolekcje. Długo nie czekaliśmy i zostaliśmy poproszeni o animatorowanie na OR II (Oaza Rodzin II stopnia). No, no…, pomyśleliśmy, że Pan Bóg nas powołuje do służby, takiej wyższego formatu. No cóż, Pan Bóg jednak pomyślał inaczej i rekolekcje zostały odwołane. I co? Planowaliśmy, zakładaliśmy i zamierzaliśmy. Tak zwyczajnie po ludzku, a Bóg tam sobie w niebie wraz z aniołami śmiał się do rozpuku, patrząc na to nasze tzw. planowanie. Tak na marginesie, to musiał nieźle się ubawić, patrząc na takie sieroty, które same sobie coś tam na ziemi robią. Zrezygnowany zacząłem prosić Boga o umiejętność przyjmowania Jego woli, w międzyczasie czytając i analizując materiały dotyczące OR II. Uderzyło mnie, że cały czas jest tam mowa o planach Bożych. O Bogu, który poprzez historię zbawienia wkracza w ludzkie życie. O Bogu, który plan zbawienia ma dla całej naszej ludzkiej wspólnoty. Dodatkowo przypomniały mi się myśli sługi Bożego, księdza Franciszka z „Listu z Boliwii”, w którym mówił o jedności i charyzmatach, jakie Pan Bóg daje, abyśmy nimi służyli wspólnocie. Dziwne, ale będąc na tych rekolekcjach jako uczestnik, tego nie dostrzegałem. Teraz uzmysłowiłem sobie, że Jezus powołał nas nie po to, byśmy odhaczali kolejne rekolekcje, ale pełniąc Jego wolę służyli wspólnocie, tak jak to robiła nasza Matka Maryja. Modlimy się przecież do ks. Franciszka: „[…] do posiadania siebie w dawaniu siebie […]”.

I teraz wkracza Pan Bóg. W Krościenku już niedługo Centralna Oaza Matka. Przypomnieliśmy sobie, że mamy wraz z żoną zgłoszenia do Stowarzyszenia „Diakonia Ruchu Światło-Życie”. Jest okazja przyjąć błogosławieństwo do Diakonii. Szybka decyzja i prawie w ostatniej chwili wysyłamy zgłoszenie i wszystkie wymagane dokumenty. Okazuje się też, że jesteśmy jedyną parą z DK, jadącą na COM z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, więc para diecezjalna, prosi nas o odebranie świec oazy wielkiej - Betel. I jeszcze młodzieżówka skorzystała, bowiem trójkę z nich zabraliśmy na wspólną podróż.

A wracając jeszcze do naszego planowania. Chciałem abyśmy jechali z samego rana, aby być kilka godzin przed rozpoczęciem tych dni wspólnoty. No przecież trzeba pozwiedzać. Ostatecznie jednak wyjechaliśmy w samo południe, a po drodze staliśmy pięć godzin w korkach drogowych (dwa razy po 2,5 godziny) i po 13. godzinach dotarliśmy ciemną nocą, zwiedzając jedynie pokój, w którym zostaliśmy zakwaterowani. Tak odechciało mi się planowania i proszę Ciebie Panie Jezu, byś Ty teraz planował.

W drugim dniu COM-u (naszym pierwszym), udaliśmy się z Ewą na jutrznię, która była prowadzona w dolnym kościele, przy samym grobie założyciela Ruchu. Po niej nastąpiła celebracja sakramentu pokuty, gdzie sam Jezus podczas czytania Ewangelii przemówił do mnie tymi słowami: „A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go” (Łk 15, 20). Pomyślałem wówczas: ach Jezu, jak Ty nas mocno kochasz! Wystarczy, że okażę skruchę w swym sercu, a Ty już biegniesz ku mnie, by mnie przytulić.

Poprzez słowa: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem” (Łk15, 21), kolejny raz utwierdzony zostałem, jak ważny jest sakrament pokuty, który Bóg nam zostawił, abyśmy mogli normalnie żyć po upadkach życiowych.

Na tym Pan Jezus jeszcze nie poprzestał. Otrzymaliśmy fragment z Pisma świętego, aby móc podzielić się nim w grupach. Bóg powiedział do mnie następujące słowo: „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8,26). Często miałem dylemat, czy modlitwa moja jest właściwa i szczera. Wiele bowiem razy nie potrafię się skupić i zaangażować w modlitwę. Wątpliwości moje rozwiane zostały w jednej chwili. W naszej grupie były osoby z „młodzieżówki” ze Szczecina i Krakowa. Otrzymaliśmy od nich wspaniały dar w postaci ich świadectw. Mówili, jak ważni dla nich byli rodzice w prowadzeniu ich ku wierze. Bóg poprzez ich słowo i postawę pokazał mi, że warto podejmować trud ewangelizacji naszych dzieci. A jakby na potwierdzenie, przy dokonywaniu opłat za pobyt wyciągaliśmy z koszyka cytat z Biblii. Mój był taki: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). W Diakonii Słowa również był koszyczek, w którym były cytaty ks. Franciszka Blachnickiego. Do mnie trafił następujący fragment: „Istotą modlitwy i jej właściwym źródłem jest zawsze to ‘’sam na sam’’ z Bogiem”. Jakże mocno Bóg utwierdził mnie, że Namiot Spotkania z Nim jest naprawdę ważny i lepiej nie rezygnować z niego, nawet jeśli wydaje się, że nie ma sensu.

W trakcie uroczystej mszy wigilijnej przed zesłaniem Ducha Świętego, ks. bp Krzysztof Włodarczyk uświadomił mi, że nasze działania na polu ewangelizacji mają rację bytu tylko wtedy, kiedy przyzywamy Ducha Świętego. Musimy poddać się działaniu Ducha i dać się Mu prowadzić, bo inaczej nawet najbardziej wzniosłe czyny staną się czysto ludzką, czyli naszą wolą i z góry skazane są na porażkę.

Na nieszporach ks. Marek Sędek poruszył w kazaniu temat adhortacji apostolskiej Ojca Świętego Franciszka Gaudete et exsultate. Skupił się na jednym z jej punktów:

„Nowi pelagianie. Są też chrześcijanie, którzy starają się podążać inną drogą: polegającą na usprawiedliwieniu w oparciu o własne siły, na kulcie ludzkiej woli i własnych zdolności. Przekłada się to na egocentryczne i elitarystyczne samozadowolenie, pozbawione prawdziwej miłości. Przejawia się ono w wielu postawach, pozornie różniących się między sobą: obsesji na punkcie prawa, uleganiu urokowi osiągnięć społecznych i politycznych, ostentacyjnej trosce o liturgię, o doktrynę i prestiż Kościoła, próżności związanej z zarządzaniem w praktyce, pociągiem do dynamik samopomocy i realizacji autoreferencyjnej. Niektórzy chrześcijanie poświęcają na to swój czas i energię, zamiast pozwolić, by prowadził ich Duch Święty na drodze miłości, zamiast pasjonować się przekazywaniem piękna i radości Ewangelii i poszukiwać zagubionych w olbrzymich rzeszach spragnionych Chrystusa”.

Przypomniał nam też co ks. Blachnicki mówił o typach człowieka współczesnego i jak my w Ruchu często przyjmujemy takie postawy, które zamiast przybliżać nas do bycia Nowym Człowiekiem na wzór Niepokalanej, coraz bardziej kierują nas ku konsumpcjonizmowi, sławie czy też realizacji własnych celów.

Na mnie spadły te słowa, jakby ktoś wylał na mnie kubeł zimnej wody, bowiem wiele razy miałem postawę krytykancką wobec osób, które nie przestrzegały dokładnie zasad panujących czy to w liturgii czy też w DK. Uświadomiłem sobie, że nie wynikało to z woli Bożej, tylko z mojego, ludzkiego toku myślenia.

Na zakończenie nieszporów, miał miejsce bardzo ważny dla nas moment, mianowicie otrzymaliśmy wraz z Ewą oraz 24. osobami, błogosławieństwo dla nowych członków Stowarzyszenia Diakonia. Klęcząc przed ołtarzem i całą wspólnotą prosiłem o Ducha Świętego, aby obdarzył mnie darem spalania się dla innych, jak to robiła Maryja. Wzruszenie jakie wówczas przeżywałem oraz modlitwa wstawiennicza wszystkich będących w wieczerniku każe mi wierzyć, że Bóg wysłuchał tej modlitwy.

I wreszcie wielka wigilia modlitewna, prowadzona przez ks. Waldemara Maciejewskiego. Podczas kazania ks. Waldemar z pewnym wyrzutem powiedział o sytuacji naszego Ruchu. Zapytał wprost, dlaczego jest nas coraz mniej? Odpowiedź była prosta, bo nie wzywamy Ducha Świętego, działamy po omacku i po swojemu, zamiast słuchać i głosić słowo Boże. Zdałem sobie sprawę, że nie moje słowa, ale słowa Pana Boga w Piśmie świętym nawracają, tylko On może nas wprowadzać na swoje ścieżki, a my mamy tylko być Jego narzędziem.

Następnie przez ponad 3 godziny wspólnie wszyscy wzywaliśmy darów Ducha Świętego. Niesamowite wydarzenie, gdzie mimo chłodu i ciemności czuć było żar modlitwy i grzało się serce patrząc, jak cała nasza wspólnota mocnym głosem i z wielką wiarą tych darów woła.

Następny dzień rozpoczęliśmy jutrznią, podczas której nastąpiło błogosławieństwo 125 animatorów. Tu również, poprzez słowa ks. Marcina Koperskiego, Chrystus otworzył mi oczy na posługę. Mianowicie, powinienem być tam, gdzie jestem potrzebny. Skoro Bóg skierował mnie do bycia mężem, ojcem, członkiem Ruchu Światło-Życie i całego Kościoła, to mam tam być i służyć na miarę uzdolnień, jakie otrzymałem za sprawą Ducha Świętego.

Na zgromadzeniu eucharystycznym wybrzmiało bardzo mocno w moim sercu: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J16,13). A w trakcie kazania ks. Marek Sędek zachęcał nas w sposób szczególny, byśmy nie tracili zapału do pełnienia naszej misji i zachęcił do wstąpienia do wolontariatu, by w ten sposób służyć innym swoją pomocą na Kopiej Górce.

Na zakończenie odebraliśmy jeszcze świecę oazy wielkiej, od której odpalane będą świece poszczególnych oaz w naszej diecezji i tak oto zakończyliśmy nasz pobyt w Krościenku.

Całe to wydarzenie było darem Pana Boga dla mnie i mojej małżonki, który w tak wspaniały sposób pokazał mi, jak wygląda Ruch Światło-Życie, jego centrum i ludzie pracujących na jego rzecz. Osobiście zaś otrzymałem od Chrystusa prawdę o sobie i drogę, którą powinienem iść, oraz środki, jakimi powinienem się posługiwać, by nie krążyć po omacku w tej ziemskiej pielgrzymce.

Taki więc był plan Pana Boga za co Chwała Panu!
Marcin Szlendak

 

aktualizowano: 2018-05-29 19:33
Wszystkich rekordów:
Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Stanisława BM w Szczecinie
ul. Kolorowych Domów 2, 70-781 Szczecin, tel. , fax.
2013 © Wszelkie prawa zastrzeżone